Archive for the ‘marzenia’ Category

It’s London Baby, Yeah!!!

niedziela, Marzec 13th, 2016

Czasem się tak dzieje, że nic nic…aż tu jednego roku dwa razy zawitałam do Londynu :)
raz w upalne lato i raz już jesienią – kiedy mogłam na własnej skórze poczuć prawdziwą londyńską pogodę :)
Załapałam się na Tour de France (tak, tak w w Londynie :)
Widziałam Londyn w pełnym słońcu, otoczona z wszystkich stron mnóstwem ludzi.
Widziałam Londyn w strugach deszczu siedząc w zabytkowym autobusie linii nr 15 – trafiło się przez przypadek, a okazało się niesamowitą frajdą i przygodą – oglądać Londyn z takiej perspektywy i słysząc co chwilę krzyk Pana, którego pracą jest informowanie o odjeździe i kolejnym przystanku :D no czad po prostu MEGA! :)
Widziałam Londyn nocą (przecudny Albert Bridge – który koniecznie trzeba oglądać nocą, bo za dnia traci 90% uroku).
Widziałam Londyn…pusty…to niesamowite, że się da. Warto wstać o 4 nad ranem :) wierzyć się nie chce! a jednak :) polecam przekonać się osobiście – niezapomniane wrażenie :) polecam zajrzeć tutaj
Widziałam oczywiście większość punktów „must see” i parę z mojej prywatnej listy „co Ola chciałaby zobaczyć i zrobić w Londynie” – jak np. siedzenie na leżaku w parku, odwiedzenie pubów i obiektów olimpijskich. Przechadzałam się dzielnicą Kensington, w której są  tylko bentleye, rolls royce itp.
Oczywiście najeździłam się underground i czerwonymi autobusami :)
Byłam w prawdziwym Tajemniczym Ogrodzie i widziałam stado królików w Hyde Parku.
Odwiedziłam największy sklep zabawkowy na świecie i zwiedziłam niesamowitą Royal Albert Hall.
I mogłabym tak wymieniać jeszcze długo…
Zapraszam do oglądania. Jest to III część podróży. Po I zapraszam tutaj, a druga jest tutaj.
See You London :) I’ll be back!

(więcej…)

jeszcze trochę Hiszpanii…part. II Girona

czwartek, Kwiecień 23rd, 2015

Lecąc do Barcelony lądujemy w Gironie. Naprawdę polecam spędzić w tym mieście choć jeden dzień.

Girona jest absolutnie urocza. Mnie błyskawicznie urzekła.

Miasto znacznie mniejsze od Barcelony, spokojniejsze i z niesamowitym klimatem. Cudownie kolorowe kamienice nad rzeką Onyar – wizytówka Girony. Kontrastujące z tymi kolorami monohromatyczne, kamienne Stare Miasto z najlepiej w Europie zachowaną dzielnicą żydowską, z ciasnymi uliczkami i niekończącymi się schodami.

Był też akcent ślubny…najbardziej hmm powiedzmy oryginalna para młoda (z akcentem na pannę młodą) jaką miała okazję widzieć.

Wieczorem uliczki tętnią życiem, szumi gwar rozmów i brzęk kieliszków z winem – nic tylko siedzieć i wdychać tą atmosferę wszystkimi zmysłami.

No i pamiątki mają 1000 razy fajniejsze i oryginalniejsze niż w Barcelonie ;)

Symbolem Girony jest mucha – poczytajcie dlaczego :)

Girona (więcej…)

dobrze jest odpocząć…aktywnie :) part. I Barcelona

środa, Kwiecień 22nd, 2015

W życiu trzeba łapać okazje i spełniać marzenia :)

Zawsze chciałam pojechać do Barcelony.

Od zawsze lubię podróżować aktywnie i we własnym tempie, nie znoszę zorganizowanych wyjazdów z biur podróży, za to uwielbiam nieoczywiste trasy, zakamarki z dala od tłumów turystów, lubię intensywność – dużo miejsc, nogi bolące od chodzenia i ten moment – kiedy najlepsze znajduje się zupełnym przypadkiem. Dlatego ten wyjazd był tak udany – wspaniali ludzie, niezwykłe miejsca, mnóstwo deszczu (ja bardzo lubię taki deszcz :) i słońca. Zapraszam – 3 miasta, 3 części, zaczynamy od Barcelony :)

Wylot z pięknie słonecznego Wrocławia…a Barcelona przywitała nas strugami deszczu :)
Więc na pierwszy spacer po Barcelonie poszły w ruch plażowe klapki :)

Później w 100% sprawdziło się, że przełom września i października to najlepszy czas na zwiedzanie Barcelony.
Oczywiście punkt pierwszy – świątynia La Sagrada Familia, dziwna z zewnątrz (warto zagłębić się w historię jej powstawania), niesamowicie piękna w środku – zwłaszcza w słoneczne dni gdy promienie przebijają przez kolorowe witraże, zalewając wnętrze ferią barw.

Dalej wszystkie „must see”: La Rambla, Casa Mila, Casa Batillo, luksus Passeig de Gracia, tłumy na La Rambla, La Boqueria, Placa de Catalunya, Arc de Triomf, Placa Espanya, La Barceloneta, wzgórze Tibidabo, Park Guell, port, Barri Gotic, Gracia, Park de la Ciutadella i Montjuic z obiektami olimpijskimi.

I był czas by przechadzać się po bocznych uliczkach, w których m.in. kręcono Pachnidło. By późnym wieczorem zobaczyć prawdziwą Gracię i jej mieszkańców na Placa del Sol.

Pojechać pociągiem, którego trasa wiedzie brzegiem morza, wzdłuż Costa Brava, gdzie co chwila mija się nudystów, wysiada się na piasku i ma się do wyłącznej dyspozycji 300 m plaży :) no i oczywiście były tapas i Sangria (dla niektórych :)
Polecam Generator Hostel – świetne miejsce – design, lokalizacja, obsługa, jedzenie, bar, klimat – rewelacja!
A najlepsze, że Barcelona to był dopiero początek… :)

Barcelona (więcej…)

moje Bieszczady :)

czwartek, Styczeń 9th, 2014

Gdzie mogłam pojechać na tygodniowy urlop by choć trochę odpocząć w trakcie super intensywnego sezonu? Oczywiście w moje najukochańsze Bieszczady! Gdy tylko tam jestem uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Cudowne miejsca, świetni ludzie, piękna pogoda… Jedyne czego mogłabym chcieć to więcej czasu :) Był relaks bardzo aktywny, były góry, była kąpiel na środku jeziora i grillowanie nocą w Chacie w Bieszczadzie :) Były po prostu wakacje :)
Moje miejsce na ziemi. Zapraszam!
Bieszczady (więcej…)

moja Italia…

niedziela, Grudzień 29th, 2013

W poprzednim wpisie możecie zobaczyć zdjęcia z pleneru Magdy i Łukasza, którego część fotografowałam we Włoszech.
Teraz zapraszam Was na nieślubne zdjęcia z mojego pobytu w pięknej, słonecznej, ciepłej Italii. Wykorzystałam czas jaki miałam między lotami i zrobiłam sobie przy okazji małe wakacje, odwiedziłam m.in. najstarszą nowożytną bibliotekę udostępnioną publicznie w Cesenie i najstarszy uniwersytet świata zachodniego – w Bolonii. Przechadzałam się pełnymi kolorów uliczkami. Jadłam przepyszne lody. Odpoczywałam przy fontannach. Chowałam się w cieniu bolońskich wszechobecnych arkad – nie bez powodu Bolonia jest nazywana „miastem arkad”.

Oto moja pełna słońca, oliwek i winogron (czas winobrania) Italia. Zapraszam do San Marino, Ceseny i Bolonii :)

Włochy 2013 (więcej…)