It’s London Baby, Yeah!!!

Czasem się tak dzieje, że nic nic…aż tu jednego roku dwa razy zawitałam do Londynu :)
raz w upalne lato i raz już jesienią – kiedy mogłam na własnej skórze poczuć prawdziwą londyńską pogodę :)
Załapałam się na Tour de France (tak, tak w w Londynie :)
Widziałam Londyn w pełnym słońcu, otoczona z wszystkich stron mnóstwem ludzi.
Widziałam Londyn w strugach deszczu siedząc w zabytkowym autobusie linii nr 15 – trafiło się przez przypadek, a okazało się niesamowitą frajdą i przygodą – oglądać Londyn z takiej perspektywy i słysząc co chwilę krzyk Pana, którego pracą jest informowanie o odjeździe i kolejnym przystanku :D no czad po prostu MEGA! :)
Widziałam Londyn nocą (przecudny Albert Bridge – który koniecznie trzeba oglądać nocą, bo za dnia traci 90% uroku).
Widziałam Londyn…pusty…to niesamowite, że się da. Warto wstać o 4 nad ranem :) wierzyć się nie chce! a jednak :) polecam przekonać się osobiście – niezapomniane wrażenie :) polecam zajrzeć tutaj
Widziałam oczywiście większość punktów „must see” i parę z mojej prywatnej listy „co Ola chciałaby zobaczyć i zrobić w Londynie” – jak np. siedzenie na leżaku w parku, odwiedzenie pubów i obiektów olimpijskich. Przechadzałam się dzielnicą Kensington, w której są  tylko bentleye, rolls royce itp.
Oczywiście najeździłam się underground i czerwonymi autobusami :)
Byłam w prawdziwym Tajemniczym Ogrodzie i widziałam stado królików w Hyde Parku.
Odwiedziłam największy sklep zabawkowy na świecie i zwiedziłam niesamowitą Royal Albert Hall.
I mogłabym tak wymieniać jeszcze długo…
Zapraszam do oglądania. Jest to III część podróży. Po I zapraszam tutaj, a druga jest tutaj.
See You London :) I’ll be back!

portfolio
kontakt
facebook
breaker

Napisz komentarz